poniedziałek, 2 lutego 2015

Ból

Robi się coraz gorzej. Boli mnie w okolicy serca i w kącie czaszki. Nawet nie wiem czy ból jest prawdziwy, czy to kolejne nerwicowe bzdury. Może to zbliżający się zawał, tętniak albo jakiś skrzep powoli zapycha tętnice. Boje się swojego ciała, boje się jak wielką niewiadomą dla mnie jest. Tydzień temu miałem pobieraną krew, po czym została mi pamiątka w postaci krwiaka widocznego na skórze. Potem czułem systematycznie przemieszczający się ból - najpierw spod łopatki, potem bliżej serca, przy obojczyku i wreszcie w głowie. To mógłbyć skrzep płynący we krwi, wprost do ostatniej przystani gdzieś w czekającym na śmierć mózgu. Nie umiem w spokoju nawet słuchać bicia swojego serca, obawiając się, że lada chwila ucichnie na zawsze.
Znowu coś od wewnątrz zakuło mnie pod żebrami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz